W życiu każdego następuje kiedyś jakiś przełomowy moment, jedni się zakochują, inni odkrywają swoją pasje, jeszcze inni przeprowadzają się do innego miasta a ja stwierdzam, że chciałabym zakończyć swój marny żywot. Czemu? Bo mam już dość udawania przed ludźmi, że darzę siebie nieposkromioną miłością i lubię to co widzę w lustrze. Bo mam dość udawania, że nic się nie zmieniło od czasu kiedy rzeczywiście udało mi się schudnąć. Prawda jest taka, że schudnięcie to nie jest trudna rzecz. Utrzymanie wagi i figury to coś za co cenię osoby którym się to udało.
Dajmy na to, że pierwszy raz słyszymy 'podziwiam Cię, naprawdę udało Ci się schudnąć' albo kiedy zatroskana babcia chce nam dołożyć podwójną porcję ziemniaczków. Motywuje. Ale potem słyszymy to częściej. Idziemy gdzieś ze znajomymi i patrzymy jak jedzą pizze, a potem w naszej głowie odzywa się taki z początku cichutki głosik "przecież już tyle osiągnęłaś! co szkodzi jeden kawałek? albo dwa? albo cała pizza?" no i jemy. Z początku to jedna pizza, potem zazdrośnice zachęcają. Potem są czyjeś urodziny, a potem trzeba świętować, a świętować można wszystko. Coś się nam w głowie odzywa: "nie nagradzaj się jedzeniem! nie jesteś psem". Ale jest szybko tłumione kolejnym ciastkiem. Teraz są dwie możliwości.
-Pierwsza- "szybko szybko do łazienki! tego da się pozbyć!" i wpadamy w bulimię
-Druga- "jutro będzie lepiej" i połowa z nas zacznie dietę od jutra na nowo. A druga połowa będzie odkładać 'jutro' w nieskończoność.
No i ja zdecydowanie należę do osób które trafiły do podpunktu drugiego opcji również drugiej. I tak jadłam, i jadłam. I tak wróciłam do punktu wyjścia.
Stąd pomysł na bloga, blog to jakieś zobowiązanie. Świadomość, że jeśli coś spieprzę to zawiodę nie tylko siebie ale też czytelników. Świadomość, że świat się o wszystkim dowie. A JA PRZECIEŻ JESTEM SILNA. Bo taka byłam, i wiem, że mogę tego znowu dokonać. Doprowadzić ten proces do końca.
Tak więc z okazji świąt Bożego Narodzenia chciałam wam życzyć wytrwałości, wielkiej dozy motywacji i jak to w święta dużo jedzenia bywa- ostatnich dni w roku kiedy możemy pożegnać się z wszystkimi łakociami. Życzę wam dużo wiary w siebie i w swoje możliwości.
BO KAŻDY MOŻE TEGO DOKONAĆ. Wystarczy tylko uwierzyć. Po to tu jestem. Żeby uwierzyć, i pomóc uwierzyć każdemu kto tej pomocy potrzebuje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz